Nie „sztuką” jest porównywać się z…

osobami otyłymi, ale szczupłymi już tak. 

Bardzo się cieszę, że mogę do was wrócić z nowym postem. Postem zresztą nie byle jakim, a którego nie byłoby, gdyby tematu nie podsunęła mi moja ziomeczka Kasia. Tytuł być może wydaje się być odrobinę „przewrotny”, ale już śpieszę z wyjaśnieniem co mi tam po głowie chodzi.

Na samym jednak wstępie chciałabym zaznaczyć, że post nie ma na celu nikogo obrażać ani tym bardziej opowiadać, jak doprowadzić do bycia fit i super zgrabną osobą. No bo jak mogę opowiadać o byciu fit, jak na samą myśl o słodyczach i jedzeniu jako takim wpadam w istny szał (szczególnie kiedy żadnych słodyczy nie ma pod ręką, a do sklepu jest zbyt daleko… No i ta niesprzyjająca aura do spacerów).

Ale do sedna.

Mimo że pomysł na tego posta zrodził się dość spontanicznie, to uznać można, że kiełkował w mojej głowie już od dłuższego czasu, mimo że jak dotąd nie potrafiłam go ubrać w słowa. A mianowicie…  Obserwując otoczenie (w tym siebie samą) zauważyłam, że prawie wszyscy żyjemy życiem innych. Nie chodzi mi tutaj natomiast o nasze zainteresowanie tym z kim ktoś sypia, z kim się spotyka, czy kogo nienawidzi (choć te aspekty pewnie niejednokrotnie też spędzają niektórym sen z powiek – taki z nas ciekawski naród), ale o to, jak inni wyglądają.

hamburger-31775_1280

Widząc na ulicy kogoś z rzucającą się w oczy nadwagą w społeczeństwie narasta dziwne poczucie… Zdegustowania? Durnowate uśmieszki, sarkastyczne słówka typu: ale grubas/ przestań tyle jeść/ schudnij itp. itd.  Nie ma litości. Jesteś otyły – jesteś nikim, jesteś bezwartościowy, BRZYDKI. Ludzie bywają teraz bezlitośni. I choć czasami takie słowa nie padają na głos to w naszych „mózgowych procesorach” przelatują myśli pełne nienawiści, obrzydzenia? A może ulgi, że to nie my tak wyglądamy, że to nie my doprowadziliśmy się do takiego stanu. Bo przecież osoby otyłe „same są sobie winne”, że tak wyglądają. Trzeba było tyle nie jeść. Niezależnie od tego ile jest prawdy w takim rozumowaniu, to nie nam oceniać czy ktoś powinien zjeść dwa schabowe smażone na głębokim oleju czy nudną sałatę bez grama majonezu. Trzeba jednak podkreślić, że absolutnie nie mam na celu promowania „otyłości”. Ani tym bardziej jej krytykowania. A skądże. Sama jestem „puchem marnym” bez cienia jakiejkolwiek motywacji. Ja też jestem słabym człowiekiem uwielbiającym schabowe (a co, nie mogę?). Jednak jakkolwiek się nie zgadzamy z „filozofią” spożywania większych ilości jedzenia, jak bardzo sądzimy, że to tylko niszczenie sobie zdrowia i jak dużo mamy racji w takim sposobie myślenia, to nie nam oceniać tych, którzy tak właśnie… „postępują”. Fakt, że ktoś woli zjeść tonę frytek zamiast kiełków rzodkiewki, jeszcze nie czyni z niego gorszego człowieka od nas.

Zresztą w „drugą stronę” to działa tak samo. Jak bardzo ość staje nam w gardle na widok sport-2726735_1920szczupłej kobiety czy dobrze zbudowanego mężczyzny. Wówczas też zamiast patrzeć w „swój talerz” to wolimy zaglądać w miskę takiego osobnika. 😀 A bo za chudy/ a bo gdzie ona ma piersi, zero tyłka/ ale mięśniak – pewnie w głowie nic nie ma/ a bo za mało je/ w anoreksję wpadnie/ za dużo ćwiczy/ same mięśnie/ sztuczne piersi/ wielki tyłek… Do tego jeszcze te sieciówki. Dla samych szczupłych szyją. Dyskryminacja puszystych! Jak żyć panie premierze?! No jak?! O ile z sieciówkami sama mam problem jako ponadwymiarowy karzełek to nie ich winą jest to jak wyglądam. Nie będę przecież obwiniać Bogu ducha winnej (szczupłej of course) ekspedientki o to, że nie mogę sobie kupić jeansów w Reserved. A że taki kanon piękna jest teraz mocno promowany w szeroko pojętych social mediach i nie tylko, to ja już nic na to nie poradzę.

exercises-1529244_1920Zatem zamiast oceniać innych, weźmy się za siebie. Nie ma najmniejszego sensu krytykować puszystych za ich otyłość. (ponownie dementuję – nie promuję przesadnej otyłości). Lubią jeść to niech jedzą. My im na ich jedzenie pieniędzy nie dajemy, nie nas zatem powinno interesować ile jedzenia kupują, za to co sami zresztą zarobili. Nie ma więc sensu wyzywać grubych od grubasków, a szczupłych od szkieletów czy mięśniaków.  Zamiast wyzywać to zastanówmy się o czym my tak w zasadzie marzymy. Czy jeśli nie zależy nam na pięknej sylwetce i szeroko pojętym wyglądzie… Trudno, bywa. Nie da się nikogo odchudzić na siłę. Jeśli natomiast taki stan rzeczy nam nie odpowiada to nie obserwujmy jedynie metamorfoz na facebooku Ewki Chodakowskiej. Nie nam też zazdrościć cudzych efektów w budowaniu własnej sylwetki. Zróbmy wszystko, żeby zamiast oglądać metamorfozy innych, samemu pojawić się na wyżej wspomnianym facebookowym profilu fit trenerki. Jakież to wszystko proste, prawda? I nikt mi nie wmówi, że czegoś nie da się osiągnąć. Ja, jako największy leniwiec świata, mogę powiedzieć, że w tej kwestii nie ma żadnego „półśrodka”. Oczywiście być może da się wpierdzielać pizzę i chudnąć. Jak ktoś zna taką „dietę” to wiecie gdzie mnie znaleźć. To jedynie kwestia naszego podejścia, nasza głowa może nam pomóc w osiągnięciu tego, czego chcemy. Nie trzeba się dobijać dietą kapuścianą, jeśli chcemy schudnąć. Nie trzeba też rezygnować z pizzy, jeśli schudnięcie nie jest naszym celem. Obserwując czasami ludzi – pełnych jadu i nienawiści do innych – mam wrażenie, że nie obchodzi nas nasz własny tyłek. Byle tylko dowalić innym.

Zatem puenta? Puenty nie ma. Epilogu zresztą też nie będzie zbyt obszernego, bo i o czym tu jeszcze pisać. Poza tym, że powinniśmy spojrzeć we własne lustro i we własne serce, zamiast szydzić ze stylu życia czy wyglądu innych ludzi. Świat stanie się wówczas chociaż odrobinę piękniejszy. Prawda?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s