Książę Harry, rocznica, wspomnienia czyli…

… czyli pierwsza rocznica mojego blogowania na wordpress 😀 

Tak oto minęły prawie 3 miesiące od mojego poprzedniego posta. Rok odkąd przeniosłam się na WordPress, o czym ten mi właśnie wczoraj przypomniał. Pomyślałam sobie, że jest to idealna wymówka, żeby w końcu coś dla Was napisać. Długo też zastanawiałam się o czym powinien być mój kolejny post. Przez ostatnie trzy miesiące przez mój móżdżek przewijały się pomysły na kolejne wpisy… Lepsze i gorsze, żaden jednak nie pojawił się na blogu. Aż w końcu… oglądając sobie ceremonię zaślub księcia Harrego (bądź jak kto woli Henryka… Moje życie legło właśnie w gruzach, drugi raz gdy uzmysłowiono mi, że książę William to taki polski Wilhelm… No cóż, imion się nie wybiera :D) wpadło mi do głowy, że mogłabym napisać… o sobie. W momencie jednak, gdy przybyła Rachela (bądź Megan) a za nią królowa brytyjska, doszłam do wniosku, że przecież… na pewno Was to nie zainteresuje, więc… I tak o tym napiszę. 😀

cake-smash-2485718_1920

Zatem oglądając sobie nienagannie wyglądającą parę młodą i cały tabun zebranych gości pomyślałam sobie… Ależ oni wyglądają. Te stroje, kapelusze (swoją drogą na niektórych mogłoby usiąść z dwanaście wróbli huehue… ba dum tsss). No i tak mnie naszło na wynurzenia o życiu. 😀 Pytacie… dlaczego oglądając te ogromne kapelusze, naszło mnie na takie wspomnienia. W sumie sama się nad tym zastanawiam. 😀

Może po prostu dlatego, że ten rok był (jest) rokiem… pełnym zmian. I myślę, że to jeszcze nie koniec, ale kto wie. 😀

Zatem jako że rocznica była wczoraj to cofnijmy się do 18 maja 2017…

IMG_20170707_113400Ah ta magisterka, wydawało mi się, że gorsze od jej pisania mogą być jedynie wyniki odbywającej się kilka dni wcześniej eurowizji (choć po tegorocznej edycji tegoż jakże obiektywnego programu muzycznego stwierdzam, że jednak są gorsze rzeczy na świecie. Na przykład tegoroczna zwyciężczyni albo raczej jej piosenka). Mimo to biorąc pod uwagę fakt, że w ostatecznym rozrachunku moja magisterka wyglądała podobnie jak ta piosenka, to stwierdzam fakt, że…. Zostanie magistrem wyrwałam ostatkami sił. 😀 No ale nieważne jak, ważne, że jestem. I w zasadzie co mi po tym, jak używam teraz głównie słowackiego (no umówmy się, częściej czeskiego haha :D), a słoweńskiego zapominam. Jak tak dalej pójdzie, to nie wróżę sobie świetlanej przyszłości w zawodzie z moim ukochanym słoweńskim. Ale no póki co nie zapeszajmy. Studia wspominam bardzo dobrze. W sumie to po tym jak teraz przyszło mi wejść w dorosłe życie, to bardzo za studiami mi się tęskni. Nie żebym w sensie chciała na jakieś wracać, ale no sami poczytajcie, jak fajnie mi było: „My Słowianie wiemy jak…”

Jak na ostatnie postudenckie wakacje przed wkroczeniem w dorosłość przystało oczywiście nie pojechałam praktycznie nigdzie tak na dłużej.. Już nie wspominając o jakichś wymarzonych, zagranicznych wojażach. Bo i za co. 😀 Wyznawałam wówczas zasadę, że jeszcze się w życiu napracuję, a bycie studentem jest super.

Mimo to nie mogę powiedzieć, że tak zupełnie nic w zeszłym roku się w tym… temacieDSC02261 nie wydarzyło. Znowu pojechałam w góry.. Mimo że za każdym poprzednim razem obiecywałam sobie, że następnego razu nie będzie. No i za każdym razem w obliczu nowej możliwości wyjazdu ja… po prostu jadę. I mimo że znowu po tamtejszym wyjeździe na razie mam dość i znowu z górami się nie lubimy, to jednak ta wyprawa przywróciła mi wiarę w ludzi. 😀 I pozwoliła stwierdzić, że widoki w górach są fantastyczne. No i oczywiście możecie sobie poczytać o przywróceniu wiarę w ludzi tutaj: Ahoj przygodo! Czyli czego nauczyły mnie góry?

Mniej niż w górach namęczyłam się natomiast podczas wolontariackiej przygody w Gdyni. (Gdynia – Ironman – Gdańsk) Co prawda zjarało mi JEDNĄ rękę, twarz i łydki, ale stwierdzam, że… było warto. No tak warto, że no bardziej się nie da 😀 no bo jak tu nie zachwycać się zdjęciem z Maćkiem Dowborem. No nie da się nie zachwycać. 😀

IMG_20170805_084947

Zastanawiacie się zapewne, czy to już jest ten moment, kiedy moja twarz jest na tyle zjarana, że można się z niej śmiać.. Właśnie to jest ten moment. Także nie krępujcie się absolutnie!

IMG_20180224_162050

 

W ogólnym rozrachunku „wycieczkowo-wakacyjnym” stwierdzam jednak, że nie ma co narzekać. W międzyczasie odwiedziłam Wrocław i znienawidziłam wycieczki zorganizowane („Czym jest ziemia?”, czyli…). Ale za to polubiłam Wrocław. Co prawda nie miałam zbyt wiele czasu nawiązać bliższych relacji, ale liczę, że jeszcze to kiedyś nadrobię. Muszę w końcu obczaić te wszystkie wrocławskie krasnale. Ale może już w mniejszym gronie osób!

 

W międzyczasie zaczęłam pracę. Swoją pierwszą… Poważną.. Bardzo korpo. I jak mi jest? No jest.. To powinno wystarczyć w temacie. 😀 Moje ziomalki stwierdziły, że już zaczynam przesiąkać korpo atmosferą, bo nawet mówię po korporacyjnemu (deadline, requesty, targety i forwardowanie mejli… No zdarza się najlepszym). W całej tej korpo otoczce najlepsze jest to, że kto jak to, ale ludzie to „mi się udali”. Kiedyś… Jak nadejdzie w dalszej przyszłości taki dzień, że będzie mi trzeba odejść, to właśnie ludzi będzie mi brakować najbardziej. Ale nie wybiegajmy tak w przyszłość, nie? 🙂

 

 

W kolejnym międzyczasie moja najlepsza przyjaciółka ze swoim narzeczonym poprosiła mnie o bycie świadkową na ich ślubie, który już niebawem. Wiecie jak się jaram? Jak latarnia w Jastarni. Jacyś faceci na sali? Partnera potrzebuję! 😀 Wiecie? Przyjaciele udali mi się jeszcze bardziej. Bardzo wręcz! 😉 I majóweczka z nimi w Krakowie też mi się udała. I jeśli chodzi o sam Kraków… Byłam w nim już miliony razy, ale za każdym razem zachwycam się nim co raz bardziej. No bo jak tu się nie zachwycać taką architekturą, taką atmosferą.. Wszystkim. Nawet piwem za 15 zł, chociaż wtedy to już się tak nie zachwycałam. Ale piwo wypiłam.. No jak nie wypić piwa za 15 zeta i to bez soku w taki upał. No żal nie wypić. Chociaż w sumie chyba jednak nie dopiłam.

 

 

Stwierdzam, że to jest to miejsce, gdzie mogłabym zacumować na dłużej.. jak już odetnę pępowinę i będę w stanie.. Wydorośleć na poważnie. Co mam nadzieję, nastąpi już niedługo. A jak nie tam, to… W innym fajnym mieście. Ale sami pomyślcie, Kraków. ❤

Wracając do przyjaciół. Nie jest tak, że na opowieściach o jednej przyjaciółce zakończę.  Jedna też by chciała cumować gdzieś „w świecie”, jak ja, co mam nadzieję się uda. Jak to mówią w kupie siła, a co! 😀 Może uda się ją namówić na ten Kraków?

A druga zabiera mnie w takie miejsca:

 

Czasem tak bardzo chcemy wyjeżdżać na wakacje „w świat”, a nie wiemy, że tak genialne miejsca mamy praktycznie pod nosem. Tak bardzo pod nosem, a człowiek i tak czuje się jakby był nad morzem. Nawet zapach od wody podobny jak nad Bałtykiem. I fale jak na Bałtyku, i żar płynący z nieba. Czegoż chcieć więcej.

IMG_20180122_214600Aha no i chyba nie chwaliłam się, że w tym roku udało mi się coś wygrać. Gdyby nie sam cel, pewnie nie odważyłabym się brać w ogóle udziału w licytacji, ale że cała akcja i hajsy szły na WOŚP to się nie hamowałam i takim oto sposobem wygrałam bombkę wykonaną przez siatkarza Guillame Samica oraz.. kierownika warszawskiej, siatkarskiej drużyny. Czyż to nie fajne? 🙂 Bo bombka bardzo fajna.

Fantastyczna, prawda? 🙂

 

Ciekawi mnie bardzo, jaki będzie kolejny rok. Co wydarzy się w moim życiu, gdzie będę, co będę robić… Jedno wiem na pewno. Moje życie nie będzie takie samo. 🙂 Chyba pora naprawdę dorosnąć… Zmienić coś, żeby potem nie żałować, że nasze życie wyglądało tak, a nie inaczej. A nie będzie wyglądać inaczej, jeśli my sami nie weźmiemy życia w swoje ręce czyż nie?

Więc może następną, blogową rocznicę… w 2019 będę świętować w zupełnie innym miejscu, jako zupełnie inny człowiek… Kto wie. 🙂

Reklamy

2 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s