„Pieniądze szczęścia nie dają, ale…

„…. wolałabym płakać w Ferrari.”

kermit-2470675_1280To będzie inny post. Bardzo materialny. Bo o pieniądzach (w pewnym sensie). Dziwny to pomysł na posta po tak długiej przerwie, ale chciałam do Was powrócić, zwłaszcza, że tematycznie wpiszę się w przedświąteczny szał zakupowy. Właściwie to w pewnym sensie to właśnie święta skłoniły mnie do napisania tego posta.

W zasadzie zapowiadałam na facebookowym fanpage mojego bloga, że ten post będzie typowo świąteczny. No i w zasadzie będzie i nie będzie. W tym roku wyjątkowo nie czuję magii świąt, mimo świątecznych piosenek zasłyszanych w radiu, jarmarku świątecznego w Katowicach i miliona świecidełek na ulicach i w centrach handlowych. Niby to wszystko cieszy wzrok… i słuch (choć właściwie ten słuch to bardziej drażni w przypadku świątecznych piosenek), ale jakoś w tym roku wyjątkowo się na to uodporniłam. Już nawet kupowanie prezentów tak nie cieszyło. A skoro mowa o kupowaniu… Pora wrócić do tematu przewodniego mojego posta.

christmas-3003568_1920

Pieniądze. Czy tylko ja mam wrażenie, że w XXI wieku żądzą… nami? Albo przynajmniej niektórymi z nas? Taka myśl właśnie nasunęła mi się stojąc w długiej kolejce do kasy w sklepie… ze sprzętem AGD i tego typu pierdołami. Mam wrażenie, że często w takim okresie, jak ten przedświąteczny (ale na dobrą sprawę sądząc po ilości ludzi w centrach handlowych nawet w takich godzinach, w których normalnie powinni być w pracy, nie tylko przedświąteczny), dzieje się z nami coś szalonego, wpadamy w jakiś szał zakupowy, byle tylko przestrzeń pod naszymi choinkami roiła się od prezentów. Wystawne dania na stole, eleganckie ubrania, trzynastometrowa choinka prawie jak u prezydenta Francji.. Fakt faktem… Jest to tradycja (swoją drogą cudowna), a ponadto wspaniała okazja do spędzenia czasu z rodziną (pod warunkiem, że przedświąteczna bieganina nie wywołuje niepotrzebnych sporów), kiedy to warto ubrać na siebie coś lepszego niż zdarte dresy, ale.. Czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi w świętach? O to ile pieniędzy wydamy na tę całą otoczkę, czy o coś więcej? O jakiś głębszy sens, o to co naprawdę istotne w tych świętach? O ten najistotniejszy aspekt, który celebrujemy? Mam wrażenie, że przed świętami.. Zabiegani w sklepach, poza sklepami, w domu przy myciu okien zapominamy o tym aspekcie.. Duchowym.. Religijnym.

Mam wrażenie, że znowu odbiegam od głównego tematu… Chociaż w shopping-1761233_1920zasadzie przynajmniej będę dla Was mieć obiecany świąteczny post. Pewnie zastanawiacie się, skąd pomysł na taki post, poza tym, że nadchodzą święta i dlatego o nich piszę. Dlaczego poruszam temat pieniędzy. (Bynajmniej nie dlatego, że chciałam do Was wrócić,a nie miałam lepszego pomysłu.)  Ano piszę o tym dlatego, że jak na pracownicę (w pierwszej w życiu pracy) przystało sama się trochę pieniędzmi „zachłysnęłam”, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało. Miałam ochotę wykupić całą galerię handlową i wszystkie wymarzone przeze mnie ubrania nie zważając zupełnie na to, że jednak niebawem moja wypłata mogłaby się upłynnić. W zasadzie nawet szybciej niż mogłoby mi się wydawać. Chciałam zachowywać się jak dzieciaczek, któremu się wydaje, że wszystko mu wolno, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Zastanawiacie się zapewne o jakich konsekwencjach znowu piszę.. Kiedy przyszło otrzeźwienie po chwilowej pieniężnej zamieci w moim życiu, doszłam do wniosku, że przecież pieniądze to nie wszystko. Mimo że naprawdę można za nie kupić super rzeczy. 😀 Ubrania, książki… Przy odrobinie dyscypliny jakiś fajny sprzęt albo wakacje (tej dyscypliny do oszczędzania jeszcze się uczę, nawet już poczyniłam pierwsze kroki w tym kierunku, ale ciii… :D).

Chociaż mam dziwne wrażenie, że jest gdzieś tam taka grupa ludzi, której wydaje się, że za pieniądze można kupić wszystko – miłość.. Mam wrażenie, że albo ja naoglądałam się za dużo seriali tureckich w ostatnim czasie, albo może i nie, i wydaje mi się, że jak bogatym ludziom wydaje się, że mają hajsy, to sobie mogą kupić wybranka serca. Poza tym zdrowie, no bo przecież czekając w kolejkach do lekarzy można szybciej wykorkować, a jeśli tylko masz pieniądze to przyjmą cię nawet w sobotę. Przyjaźń?  Szczęście? Z pewnością można by wymieniać i wymieniać, ale przecież pewnych rzeczy nie da się w gruncie rzeczy kupić. W normalnym świecie oczywiście. Stajemy się bardziej samolubni, bo wydaje nam się, że skoro mamy więcej pieniędzy, to od razu jesteśmy kimś lepszym, mimo że często przez to stajemy się jacyś tacy… Zepsuci. I mimo że fajniej jest mieć pieniądze niż ich nie mieć (oj uszczuplające się z dnia na dzień konto boli, zwłaszcza, jak człowiek chciałby się już uniezależnić i pomyśli sobie o wizji „prawdziwego życia” z „prawdziwym wydawaniem pieniędzy”, a nie tylko taką namiastką z wydawaniem pieniędzy na cokolwiek nam się żywnie podoba), ale trzeba pamiętać, że są wartości ważniejsze… Zarówno w trakcie świąt, jak i w życiu.. codziennym.

Mam rację?

Mam wrażenie, że mój post znowu jest „o niczym”. Publikuję go zanim po raz kolejny uznam, że jest to całkowicie bez sensu, ponieważ jest jednocześnie okazją do złożenia Wam życzeń świątecznych, zwłaszcza, że za niecałe dwie godziny można zacząć odliczanie do pierwszej gwiazdki. 

Ekhem.. Nie jestem najlepsza w składaniu życzeń zatem… Wszystkim, którzy jakimś cudem zajrzą do mnie na bloga (z własnej, nieprzymuszonej woli oczywiście :D) życzę Wam..

Zdrowych i fantastycznych świąt w gronie rodzinnym. Żeby to całe zabieganie w życiu (a już szczególnie przed świętami właśnie) nie przesłoniło nam tego co naprawdę najważniejsze. Spełniajmy marzenia, bądźmy szczęśliwi, kochajmy się, uśmiechajmy się, a będzie nam… przyjemniej. Bo przecież łatwiej jest się uśmiechać, niż kłócić i obrażać na cały świat. Stawiajmy czoła problemom z podniesioną głową. Nie bójmy się iść przed siebie, nie patrząc jednocześnie wstecz, na to co za nami. Szanujmy się! 🙂 I radujmy z okazji przyjścia Pana! 😉 Jeśli my nie możemy sobie sami ułatwić życia, to może chociaż On nam pomoże. 🙂

A ja idę skończyć sałatkę, bo mi się oberwie od mamy! 😀

Wesołych świąt! Zostawiam Was z Last Christmas na te kilka dni:

>KLIK<

 

 

 

 

 

Reklamy

4 Comments

  1. Lekko spóźnione, ale bardzo szczere – Wszystkiego dobrego!
    I nie, Twój post nie jest o niczym… I tak, masz rację.
    Bardzo mądry tekst! 🙂

    Ja uważam po prostu, że pieniądze są ważne, bo bez nich nie zrobimy nic. Każdy z nas dąży do tego, żeby prowadzić życie na poziomie, ale są pewne wartości i uczucia, których za pieniądze po prostu nie zdobędziemy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Bardzo dziękuję za życzenia (spóźnione, bo tak pechowo połączyłam posta z życzeniami), ale tym szczególniej dziękuję. 😉 I dziękuję za miłe słowa! 🙂

      I w 100% się zgadzam z Twoją opinią. Szkoda, że niektórym tylko się wydaje, że mogą wszystko, skoro mają pieniądze.. Gorzej jak okazuje się, że faktycznie udaje im się to osiągnąć. Ale w normalnym świecie pieniądze nie powinny przesłaniać tego co najważniejsze. 🙂 Pozdrawiam! 🙂

      Polubienie

  2. Pieniądze to na pewno nie wszystko i często tańsze rzeczy potrafią mnie cieszyć bardziej niż drogie, ale mnie mniej indywidualne. Niestety mam też jednak dość drogie hobby w postaci jazdy konnej, także przy wyborze zawodu kierowałam się w dużej mierze kwestią materialną 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wow! Jazda konna fantastycznie! 😉 Mój wujek ma stadninę koni, ale nigdy nie odważyłam się nawet usiąść na koniu nie mówiąc o jeździe. Podziwiam! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s