Silna i niezależna… singielka. HIT czy KIT?

Bycie singielką/singlem.. Takie modne w ostatnich czasach. Ale w zasadzie dlaczego? Co fajnego jest w byciu samemu? Niezależność, swoboda, więcej czasu „tylko dla siebie”, niezawracanie sobie głowy rocznicami, prezentami, zdolność udowodnienia innym i sobie, że samemu jest tak bardzo super. I że my jesteśmy tacy super, bo możemy WSZYSTKO, bo nikt nas nie ogranicza. Ale czy czegoś w tym „dobrobycie” nie jest singielce brak? Miłości może?

cat-1865716_1280

Niejednokrotnie słyszę opinie… Ba! Sama je zresztą powtarzam namiętnie, że zostanę starą panną z miliardem kotów. Już sobie wyobrażam, ile będą musiały przeżyć te biedne, niczemu niewinne, że nie potrafiłam sobie znaleźć chłopaka, kotełki. O ile na początku mnie to śmieszyło, o tyle… Jednocześnie skłoniło do kilku przemyśleń.

Bycie samemu ma z pewnością wiele zalet i wad. Single (prawie) zawsze – wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli tak nie jest – zazdroszczą parom, że te… są parą 😀 a zatem zazdroszczą tej przysłowiowej drugiej połówki. Pary (już nie zawsze, ale czasami) zazdroszczą singlom, że są singlami.. No i nie dogodzisz! 😀 Więc jak to mówią.. punkt widzenia wynika z punktu siedzenia, więc coś co jest zaletą dla jednych, może być wadą dla innych.

Prawda jest jednak taka, że przychodzi taki moment w tym całym byciu samym, że człowiek zdaje sobie sprawę, iż naprawdę czegoś (a właściwie kogoś) mu brak. Na ulicach pełno zakochanych (choć przesytem w tym względzie są Walentynki… Nie mam na myśli takiego okazywania sobie jednorazowo uczuć.. a no i w mojej opinii uruchamianie „pompy ssąco-tłoczącej może budzić zniesmaczenie.. ale no ja nie o takiej formie bycia zakochanym), ludzie okazują sobie uczucia, chodzą za ręce.. I po prostu ze sobą są. Na dobre i na złe (proszę nie krzyczeć, że jak jest źle i coś nam się pasuje, to zawsze można się rozstać, a zatem zmieniać status na facebooku co tydzień… mówię tutaj już o prawdziwym uczuciu).

A taki singiel to co… No właśnie, co? Brak mu bliskości drugiej osoby, uczucia, kogoś kto będzie się o nas troszczył i na kim będziemy mogli polegać. I będziemy mieć z kim wyjechać na wakacje, jak wszystkie zakochane pary sobie również na nie pojadą (oczywiście bez nas, bo po co zabierać ze sobą przyzwoitkę) albo pójdą sobie na romantyczną kolację tylko we dwoje (znowu bez nas, bo to już niesmak brać „piąte koło u wozu” w postaci koleżanki-singielki ze sobą), albo… albo… można by wymieniać w nieskończoność.

Pewnie zaraz posypie się lawina komentarzy (nie no żartuję, przecież na razie nie mam czytelników, swoją drogą zapraszam również na FACEBOOK :D), że „aaaa sama sobie wyjedź na wakacje!” albo „co sama się nie możesz zabrać do restauracji/ kawiarni/ kina czy gdziekolwiek indziej?”. No odpowiedź jest jasna.. Oczywiście, że mogę sama spakować manatki i pojechać albo zabrać ze sobą przyjaciółkę/ przyjaciela i pojechać. W pewnym względzie to nawet może być super. Pod warunkiem, że lubi się podróżować i jadać na mieście w pojedynkę lub posiada taką koleżankę, która już nie wykupiła wczasów we dwoje… ze swoim ukochanym. Absolutnie nie mówię, że przeżycie życia/ wakacji/ tygodnia samemu jest złe. Jeśli dobrze czujemy się w pojedynkę… no w porządku.

Co jednak jeśli czujemy, że bycie singlem co raz częściej… daje nam się we znaki? A Amor jak na złość się nie spisuje w poszukiwaniu naszej połóweczki? Możemy albo sami sobie pomóc… Albo dać sobie pomóc. Nie jesteśmy w bajce, książę nie przyjedzie do nas na białym koniu i nie wdrapie się po winorośli na nasz balkon… Z pewnością znowu ktoś mógłby mnie skrytykować, pisząc, że… łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Ależ również i na takie pokrzykiwania mam odpowiedź. 🙂 Wiem! Nie bez powodu jeszcze (liczę, że taki stan ma się w planie za jakiś czas zmienić… bo marzenia trzeba spełniać, prawda?) jestem singielką (i dodam, że nie z wyboru :D).  Wiem co mówię..

Pora chyba ustosunkować się do tematu pracy (dobrze, że to nie moja praca magisterska, bo z pewnością dostałabym krytyczny komentarz, że nie odnoszę się do tematu pracy :D). Zatem jak to jest być tą silną i niezależną singielką? Oczywiście bycie singlem nie jest chorobą. I nie jest absolutnie niczym złym. Nie robi z człowieka kogoś gorszego czy mniej niezależnego. Ale czy można tak na dłuższą metę? Jedni powiedzą, że oczywiście, że można, a druga połowa nie jest im do niczego potrzebna. Inni natomiast… dążą do znalezienia wymarzonego księcia/ księżniczki (bo ci dziwnym trafem zabłądzili po drodze na nasze osiedle). Ja.. jako singielka… mogę jednak powiedzieć, że im bardziej chcemy, tym mniej nam to wychodzi. Oczywiście nie oznacza to, że mamy siąść i płakać. Szczególnie, że przed chwilą sama namawiałam do tego, by wyjść Amorkowi na przeciw… Powinniśmy przede wszystkim słuchać sami siebie. Zdać sobie sprawę z tego, czego tak naprawdę pragniemy, jakie są nasze marzenia.. I je spełniać. Jeśli tym marzeniem jest bycie singlem… W porządku. Jeśli bycie z kimś.. No cóż.. Nic samo się nie wydarzy. Można się smucić… i płakać, bo przecież „nikt nas nie chce”, „jestem brzydka”, „inne są brzydsze, a i tak mają chłopaka”. Nie wpadajmy w paranoje. Trzeba to jakoś wypośrodkować. I nie dać sobie w tym względzie „doradzać” przez ciocię Helenkę, która ci mówi, że mogłabyś sobie już znaleźć jakiegoś kawalera. Same wiemy, czego najbardziej chcemy. Tak czy nie?

cherubs-2026332_1280.png

A czy bycie singlem to kit? Czy hit? Jak już napisałam…. punkt widzenia, wynika z punktu siedzenia. Wydaje mi się, że nawet najbardziej zatwardziałe singielki i tak dostaną strzałę od Amorka.. Więc.. co się odwlecze to nie uciecze. A przynajmniej mam taką nadzieję. 🙂

A dla Was bycie singlem/ sinigielką to kit czy hit? 🙂

13 Comments

  1. Ani hit, ani kit. No chyba, że to takie singlowanie na pokaz, że tylko samemu jest kól, a facet to zbędny… a sam na sam z poduszką morze łez, bo faceta brak. Nie ma co udawać, singlowanie już modne nie jest.

    Polubienie

  2. Wydaje mi się, że niewielu jest tzw. singli z wyboru, single to najczęściej osoby, które jeszcze nie spotkały tej właściwej osoby…

    Polubienie

  3. Nie rozumiem problemu. Byłam singielką, było super, wspominam te czasy wspaniale. Mój mąż swoje kawalerstwo tak samo, bo wybawiliśmy się za troje. Nie jestem singielką, jest super, mam najlepsze lata w życiu u boku ukochanego. Wczoraj wróciłam z wakacji w pojedynkę z Fidżi, było wspaniale. Teraz jestem znowu z nim i jeśli to możliwe jest jeszcze lepiej. Czemu ludzie wolą zrzędzić zamiast cieszyć się tym co aktualnie jest?

    Polubienie

  4. ja byłam prawie całe życie singlem 🙂 tak się składało 🙂 Teraz nie jestem, bo ktoś jest bardzo uparty… 😉 ale nigdy nie zazdrościłam parom, że są parą 🙂 lubiłam być sama, bo się bardzo lubię i dobrze mi ze sobą 🙂 uważam, że więcej przemawia za bycie singlem i tą wolnością, ze nic nie trzeba… Z Twojego wpisu wyczuwam smutek 🙂 życie jest zbyt piękne na smutek 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Jestem singielką (jeszcze) i póki co jest ok. Oczywiście, że brakuje tej drugiej połówki. Wcześnie szukałam na siłę a teraz odpuściłam. Staram się czerpać z życia i wykorzystywać ten czas „samotności”. Bo jak się pojawi mój książę na horyzoncie to trzeba będzie znaleźć czas dla niego. 😀

    Polubione przez 1 osoba

  6. A ja uważam, że bycie singlem to po prostu stan w życiu. A nawet, bez bycia szczęśliwym singlem nie da się stworzyć w przyszłości udanego związku. Bo wszystko zaczyna się od tego, że musisz polubić sama siebie i bycie sama ze sobą. Więc nie można oceniać, czy bycie singlem jest lepsze czy gorsze od bycia w związku. Jest inne.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Każdy wie najlepiej, co jest dla niego najlepsze w życiu! Nie ma żadnych uniwersalnych reguł czy sposobów na życie… Stosunki damsko-męskie to chyba jedyna dziedzina wiedzy, która nie jest przekazywana z pokolenia na pokolenie (np. jak medycyna czy chemia)… Nie ma do tego dobrych podręczników, encyklopedii czy gotowych wzorców. Każde pokolenie musi na nowo zdefiniować swoje oczeiwania, priorytety i sposoby na udany związek. Paradokasalnie można być spełnionym człowiekiem jako singiel i bezgranicznie samotnym w związku! Dlatego moja rada…. nikogo nie słuchać, robić swoje i cieszyć się każdym dniem! Bo życia nie zaplanujesz…. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. No nie sposób się nie zgodzić. A mam wrażenie, że w tym względzie im bardziej.. chcemy „wyjść” z bycia singlem i im bardziej próbujemy znaleźć drugą połówkę… tym mniej się to udaje. Wiem po sobie. 😀 Gorzej jak singlowi wydaje się, że najlepsze dla niego to.. Kogoś mieć, a nie wychodzi. 😀 Ale co racja to racja. 😀 Tego nie da się zaplanować. Ani zmusić nikogo do miłości. Co ma być to będzie. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s