„Nie wzdychaj do księżyca. Sięgnij po niego.”

Marzenia. Jedno słowo… Tysiące skojarzeń. Tyle samo radości i podobna liczba rozczarowań… Bo znowu ktoś.. gdzieś, w którymś momencie sobie z Nas zakpił i postawił na drodze przeszkody, które są względnie nie do pokonania. Może tylko… tym kimś jesteśmy tylko my. Sami stwarzamy sobie problemy nie do przejścia, a tym samym pozbawiamy się realizacji NASZYCH marzeń.

frog-1709324_1280Przychodzi taki moment w życiu, kiedy człowiek zderza się ze ścianą. I nie jest to bynajmniej przyjemne spotkanie. Zdaje sobie sprawę, że dotarł do takiego momentu, że nie wie co chciałby zrobić ze swoim życiem. Zadaje sobie nurtujące pytanie…. Co dalej? Jak żyć? W tym momencie spadają na nas jak grom z jasnego nieba nasze marzenia… Przychodzą cichutko, nieoczekiwanie.. By w końcu rozbrzmiewać w otchłani naszego umysłu na tyle głośno, że chcielibyśmy je zrealizować już, natychmiast. Ale czy tak się da? Możliwe jest tak po prostu z dnia na dzień zmienić swoje życie? Właściwie… i tak, i nie. Dlaczego?
Można powiedzieć, że właściwie spełnianie marzeń nie powinno to być dla nas problem… Bez względu na jakie by one nie były. Zdarza się jednak, że czasem rezygnujemy z realizacji naszych marzeń. Skąd to wiem? Sama niejednokrotnie stanęłam przed taką „ścianą” nie do przejścia. Dlaczego? A no dlatego, że zdałam sobie sprawę, że te marzenia (a właściwie jedno, które mam na myśli), nie są możliwe do zrealizowania w jeden dzień ani nawet jeden miesiąc… W moim przypadku nie wystarczył nawet rok. 🙂 Co więcej osiągnięcie tego, o czym marzymy, często wymaga od nas wiele wysiłku, wielu godzin poświęconych na realizację naszych planów/marzeń. wylanych potów, potknięć, zniechęcenia, wyrzeczeń, czasami nawet poczucia bezsilności i chęci z dalszej pracy w kierunku innego, nowego czy lepszego życia. Ale…

Wiecie co jest najlepsze w realizacji tego mojego konkretnego marzenia, a z pewnością i wielu innych? Że efekt końcowy (lub prawie końcowy) daje tak ogromną satysfakcję, że stojąc nie przed magicznym lustrem rodem z Harrego Pottera, które zamiast twarzy pokazuje nasze najskrytsze marzenia, ale przed tym ogromnym lustrem wiszącym w przedpokoju myślimy sobie…. „Kurde, jest dobrze! To co robię naprawdę daje mi satysfakcję… Moje marzenia się spełniają!”

Co jednak jeśli… Faktycznie istnieją takie czynniki, które skutecznie utrudniają namdandelion-56946_1280.jpg spełnianie marzeń? Nie mamy pieniędzy na zwiedzenie Włoch, a marzymy o tym całe życie. Nie możemy obejrzeć meczu ulubionej drużyny na żywo… bo gra za daleko, my pracujemy, bądź też nie mamy pieniędzy. Chcemy schudnąć, ale nam się nie chce się ruszyć z kanapy, a poza tym mamy przeświadczenie, że dieta pochłonie nasze fundusze. Zresztą nie powinno się spłycać.. spełniania marzeń do kontekstu materialnego.. Ktoś czuje się samotny, ale nie potrafi znaleźć drugiej połówki. Ktoś jest chory, a jego marzeniem jest być tak zdrowy jak inni. Patrzymy z lekką dozą zazdrości, jak innym spełniają się „nasze” marzenia. Ale czasami wystarczy… Metoda małych kroczków i wiara w to, że nasze marzenia naprawdę mogą się spełnić i co więcej odmienić nasze życie. Pod warunkiem, że trochę tym marzeniom pomożemy. Bo nie wyjedziemy do Włoch, jeśli SAMI nie uzbieramy pieniędzy (no chyba, że wygramy w LOTTO albo wycieczkę z biura podróży… Nie zmienia to jednak faktu, że najpierw musielibyśmy SAMI kupić los lub wziąć udział w konkursie), to samo jest z meczem drużyny. Nie pojedziemy, jeśli nie będziemy mieć pieniędzy i dozy szaleństwa, która popchnie nas do wyruszenia w „podróż”, bo nie zawsze drużyna sportowa przyjedzie do naszego miasta, czasami to my musimy pojechać „do niej”).  Chcemy schudnąć, ale boimy się o pieniądze na karnety na siłownie i diety od Ani Lewandowskiej. Ale przecież możemy biegać, ćwiczyć w domu… Chcemy znaleźć miłość życia, ale oglądamy jedynie filmy romantyczne i czytamy książki Katarzyny Grocholi. A wyjdźmy z domu! 🙂 Życie to nie film. Shrek po nas nie przyjdzie, nie stoczy walki ze smokiem! 🙂

Mimo to mamy takie uczucie, że najpierw chcemy przewrócić nasze życie do góry nogami, zmienić je całkowicie… A po chwili „luzujemy szelki” i wydaje nam się, że to jest jednak zły pomysł. Że nie chcemy zmieniać swojego życia, że w gruncie rzeczy dobrze jest jak jest. A guzik prawda! 🙂 Czemu nie mielibyśmy zmienić czegoś, co sprawi, że życie będzie jeszcze lepsze? Przeczytałam sobie w Women’s health bardzo ciekawy artykuł i odnalazłam fragment, który idealnie wpisuje się w to, o czym teraz piszę:
„Nie bój się ryzykować i podejmuj decyzje. Jednym z największych grzechów przeciw własnemu szczęściu jest strach przed porażką. (…) Nie mylą się tylko ci, którzy nic nie robią (…)”
W pełni się z tym zgadzam. Oczywiście w każdym marzeniu, nawet tym najmniej szalonym i niewymagającym zmiany życia, jest pewna nutka ryzyka, że… jednak coś się nie uda, nie wypali, a my stracimy czas, pieniądze (no byle nie zdrowie.. bądźmy.. odważni, ale i rozsądni :)) Ale jeśli ma to wiązać się z faktem, że wcześniej zobaczyliśmy te Włochy.. to czemu nie! 🙂 lepiej ryzykować, że się coś zrobiło, niż że się tego nie zrobiło, a do Włoch pojechał ktoś inny. Wiem z doświadczenia, że… Jeśli sobie odpuścimy marzenia to.. naprawdę będziemy żałować. Ileż ja razy żałowałam, że nie pojechałam na mecz, bo byłam zbyt zajęta studiami. I wiecie co? Z biegiem czasu żałuję, że nie poluzowałam szelek i nie pojechałam na ten mecz. Przynajmniej teraz nie miałabym wyrzutów, że nie pojechałam. Co najwyżej mogłabym się winić, że mogłam ten czas poświęcić na naukę. Ale przynajmniej spełniłabym marzenia.
 
To jak? Kto idzie spełniać swoje marzenia? Bo ja idę poćwiczyć, co by moje marzenia się spełniały dalej 🙂

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s